niedziela, 15 kwietnia 2012

~ Rozdział Dziewietnasty ~


|Grace| 29 Sierpnia

         Trasa koncertowa trwała jeszcze przez tydzień po wyjściu Niall’a ze szpitala, co prawda przez cały koncert musiał siedzieć na stołku, ale fanki i tak były szczęśliwe, że koncert w ogóle się odbył. Po trasie z dziewczynami wróciłyśmy do Londynu, a chłopcy pojechali do rodzinnego miasta Niall’a. Ja i mama rzeczywiście odpoczęłyśmy od siebie dzięki czemu nasze relacje się poprawiły. Tęskniłam za Zayn’em i on za mną też, bo wysyłał mi co chwila sms’y, a gdy mógł dzwonił. Było to słodkie, ale później zaczynało się to robić trochę męczące. Już pierwszego września będą z powrotem, ale tylko na dwa tygodnie, później lecą w trasę po Australii. Mama i ojczym dowiedzieli się o moim związku z gazet przez co trochę się zdenerwowali i teraz Zayn będzie musiał przyjść do nas na obiad. Za niedługo mój prawdziwy ojciec wraca do Londynu, próbowałam wyciągnąć od mamy więcej informacji, ale ona siedziała cicho. Chciałam z Zayn’em na razie trzymać nasz związek w ukryciu, ale się niestety nie udało, paparazzi są po prostu wszędzie. Cóż fanki Zayn’a nie darzą mnie dużą sympatią, ale na szczęście nie dostałam jeszcze żadnych gróźb, więc nie jest źle.

                        ~ **** ~

            Szłam do Milkshake City, aby spotkać się z dziewczynami. Pogoda oczywiście była okropna. Ciągle wiało i siąpiło. Cała zziębnięta weszłam do cieplutkiego pomieszczenia. Od razu zauważyłam przegadującą się Zoey z Lee. Ellie tylko siedziała znudzona wpatrując się w swój napój.
- Ładnie to tak się spóźniać? – zapytała Zoe patrząc na lewy nadgarstek, jakby był tam zegarek.
- Przepraszam – wywróciłam oczami, zdjęłam kurtkę i usiadłam koło Ellie – to jak dziewczyny cieszycie się na powrót do szkoły? – zaśmiałam się.
- Cieszę się tak jak pogoda – wszystkie popatrzyłyśmy za okno, gdzie zaczęło zacinać mocnym deszczem. Poprawiłam włosy, które pewnie przypominały futro owcy.
- Wy przynajmniej nie musicie chodzić do szkoły sióstr dominikanek, gdzie nawet w zimie trzeba nosić spódnice – mruknęłam. Telefon Ellie leżący na stole nagle zabrzęczał. Podniosła się i wzięła komórkę do ręki.
- Niall pisze, że wracają już jutro – uśmiechnęła się szeroko.
- Nareszcie Zayn nie będzie mi co chwila wysyłał wiadomości – uśmiechnęłam się i oparłam brodę na ręce.
- A ja w końcu będę miała komu podokuczać – uśmiechnęła się zadziornie Zoe. Z każdym dniem przerażała mnie jeszcze bardziej.

                                               ~ ***** ~

            Stałyśmy na lotnisku jak ciołki czekając na tych pacanów. Ellie została w domu, bo źle się czuła. W końcu usłyszałyśmy śmiechy i przy okazji piski fanek. Niall był już bez gipsu. Jako pierwszy pojawił się mój Zayn. Objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Złożył na moich ustach gorący pocałunek. Pociągnął mnie za rękę za ochroniarzem w stronę samochodu.
            Wszyscy wsiedliśmy, Niallo’wi zrzedła mina.
- Gdzie jest Ellie? – zapytał smutny.
- W domu, źle się czuje – odpowiedziałam mu szybko, bo brązowooki zaczął mnie całować.
- Jesteście obrzydliwi! – krzyknął Harold, a my zaczęliśmy się śmiać.
- Tak za tobą tęskniłem mój kwiatuszku motylku wróbelku – słodził mi Zayn, żeby wkurzyć loczka.
- Ja za tobą też niedźwiadku słoniku tygrysku – zamruczałam, a Harry wsadził sobie palec do buzi na znak, że się nami brzydzi. Jechaliśmy jakieś piętnaście minut aż znaleźliśmy się pod domem chłopaków. Wszyscy spokojnie weszli do środka, tylko Niall został oznajmiając nam, że jedzie do Ellie. Zayn nie odstępował mnie na krok. Usiedliśmy na kanapie, Lou włączył telewizor.
- Idę do łazienki – wyswobodziłam się z objęć Zayn’a, on też się podniósł.
- Idę z tobą – oznajmił.
- Zayn za chwilę wrócę – uśmiechnęłam się.
- No dobrze – powiedział i usiadł zrezygnowany. Idąc sobie spokojnie przede mną przebiegł Harry uciekający przed Zoey.
- Zabiję cię! – krzyczała, no cóż Harr’emu raczej to odpowiadało. Ta dwójka tak do siebie pasowała, że aż ślepy staruszek by to zauważył. Po załatwieniu swojej sprawy, wróciłam do salonu i usiadłam koło Zayn’a. Spojrzałam na Louis’a, który zamiast patrzeć na ekran patrzył na Lee, ta znowu na Liam’a. Czyżby trójkącik?
- Grace – wystarczyło, że wypowiedział moje imię, a już przechodziły mnie dreszcze – pisałaś mi, że masz do mnie sprawę jak wrócę.
- A tak, tak. Moja mama dowiedziała się o nas i teraz chcę cię poznać, dlatego, chcę wiedzieć kiedy będziesz wolny, aby przyjść do nas na obiad – odpowiedziałam.
- Chociażby jutro – wzruszył ramionami.
- Ok. to powiem mojej mamie – lekko się uśmiechnęłam, bo nie byłam do tego zbytnio przekonana, Zayn to zauważył.
- Stresujesz się? – zapytał śmiejąc się.
- Nie, tylko moja rodzina jest trochę... – urwałam.
- Skarbie nie ma chyba nic dziwniejszego od nich – spojrzeliśmy na chłopaków. Lou zaczął bawić się w łapki z Harry’m, a Liam uciekał przed Zoe, która goniła go z łyżką, śmiejąc się jak psychol.
- Taa... tylko, że moi rodzice są znów w drugą stronę – mruknęłam.
- Będzie dobrze – pocałował mnie w czoło.

|Niall|

            Nareszcie zdałem prawo jazdy, dlatego wreszcie mogę jeździć wszędzie, gdzie tylko chcę. Noga jeszcze trochę pobolewała, ale nie było źle. Podjechałem do sklepu, aby kupić coś co poprawi El humor. Z tego co mówiła mi Grace ma anginę, a wiem, że ta choroba jest najgorsza z możliwych można jeść tylko i wyłącznie papki z powodu bolącego gardła. Chodziłem między półkami sklepowymi szukając czegoś odpowiedniego. Wszedłem na dział z zabawkami, gdzie ujrzałem ogromnego miśka. Wiem jak Ellie uwielbia misie, dlatego od razu go wziąłem. Następnie wziąłem słodycze, które były na tyle miękkie, że nie będą przyprawiały El o ból gardła. Na promocji była seria jakiś starych filmów, więc też je wziąłem.
            Podjechałem pod jej dom i wysiadłem z zakupami. Zadzwoniłem na dzwonek, po paru sekundach otworzyła mi jej mama, która szeroko się uśmiechała.
- Niall jak miło cię widzieć. Wchodź do środka, widzę, że ściągnęli ci już gips, ale noga pewnie dalej boli co? Ellie jak wiadomo wyszła, kiedy najmocniej padało i teraz ma za swoje. Leży w łóżku i jeszcze ma wąty – jak zwykle pani Hamilton nie zamykały się usta. Tylko się uśmiechnąłem, ściągnąłem zabłocone buty i wilgotną kurtkę – idź do niej tylko uważaj, bo jak się zarazisz to nie moja wina idziesz tam z własnej woli.
- Dobrze, dobrze. Moja odporność jest naprawdę mocna – powiedziałem i wyszedłem do góry. Lekko zapukałem do drzwi jej pokoju na co usłyszałem słabiutkie „proszę”. Wszedłem do środka.
- Niall? –  powiedziała zachrypniętym głosem, podniosła się z łóżka.
- Wyglądasz okropnie – zaśmiałem się.
- Ciebie też miło widzieć – uśmiechnęła się sztucznie i mocno się do mnie przytuliła. Spojrzała na białego misia.
- A właśnie, byłem w sklepie i jak zobaczyłem tego miśka pomyślałem, że ci się spodoba.
- I miałeś racje – wzięła misia i mocno go do siebie przytuliła.
- Kupiłem jeszcze jakieś filmy i słodkie pianki nie będą ci tak podrażniać gardła.
- Uwielbiam cię, odkąd jestem chora mama wciska mi tylko rosół i zmiksowane ziemniaki z warzywami.
- Boże to muszą być tortury – powiedziałem poważnie.
- No żebyś wiedział – Ellie przyciągnęła do łóżka telewizor, który był na półce na kółkach. Wzięła pierwszą lepszą płytę jaką przyniosłem i ją włączyła. Okazało się, że była to kolekcja starych horrorów, dlatego mieliśmy niezły ubaw. Ellie ciągle się przytulała do misia kupionego przeze mnie.
- Kupowanie tego miśka nie było najlepszym pomysłem – skrzywiłem się, a ona się zaśmiała i przytuliła do mnie. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech satysfakcji. Przykryliśmy się grubym kocem. W końcu skończyło się na tym, że zamiast oglądać film opowiadaliśmy sobie co się działo, kiedy się nie widzieliśmy.

|Grace| 3O Sierpnia

            Wszystko było już prawie gotowe, Zayn miał przyjść za jakieś dziesięć minut, żeby spotkać się z moją rodziną. Chodziłam tak w kółko czekając na niego. Usłyszałam dzwonek do drzwi, jak oparzona pobiegłam do drzwi. Moja mama też podeszła razem z ojczymem. Otworzyłam drzwi, gdzie ujrzałam uśmiechniętego Zayn’a. Grzecznie się przywitał, ściągnął kurktę i buty.
- Więc ty musisz być Zayn. Miło nam cię poznać – wyciągnął rękę ojczym. Mama uśmiechnęła się.
- Zaraz wszystko będzie gotowe, Grace możesz oprowadzić go po domu – znów dała ten swój sztuczny uśmiech.
- Dom jak dom, mamo – mruknęłam.
- Grace zachowuj się – mama poszła do kuchni, a Markowi (mój ojczym) zadzwonił telefon, który pilnie musiał odebrać. Lekko się uśmiechnęłam do Zayn’a. Wzięłam go za rękę i poszliśmy do mnie do pokoju. Oczywiście gdy tylko weszliśmy do mojego królestwa, Zayn zaczął oglądać mój pokój z każdej strony. Doszedł do ściany ze zdjęciami i jak zapewne znając jego szukał swojego zdjęcia. Szybko go znalazł.
- Dużo mnie tutaj – powiedział dalej się przyglądając zdjęciom.
- Często uzupełniam tą ścianę – odpowiedziałam. Zayn odwrócił się w moją stronę, podszedł do mnie i pocałował, po chwili przerodziło się to w coś bardziej namiętnego. Usłyszałam kroki, odskoczyłam od niego. Do pokoju weszła mama.
- Gotowe, chodźcie – powiedziała.
            Usiedliśmy przy stole. Mama podała wszystko do stołu, gdzie zaczął się wywiad Marka...

|Zayn|

            Siedzieliśmy przy stole, a jej ojczym zaczął się mnie wypytywać.
- Interesujesz się czymś poza muzyką? – zapytał mnie.
- Trochę rysuję...
- Jak Grace – przerwał mi – w dodatku chciała pójść na studia artystyczne, ale szybko wybiłem jej to z głowy. Prawnicze studia są praktyczniejsze – zaśmiał się, spojrzałem na Grace, która tylko smutno patrzyła się w talerz. Już miałem ochotę mu przywalić.
- A ty masz zamiar robić coś poza byciem w zespole? – zapytał mnie.
- Ni... – Grace kopnęła mnie w kostkę – Nooo myślałem o studiowaniu angielskiego – odpowiedziałem, a dziewczyna odetchnęła.
- Ciekawie.
- Dobrze jedzmy – przerwała jej matka – Zayn mogę prosić twój talerz, nałożę ci polędwicy wieprzowej – uśmiechnęła się i zaczęła kroić mięso.
- Tyle, że ja nie jem wieprzowiny – odpowiedziałem.
- Jesteś wegetarianinem? – zapytała.
- Nie, po prostu moja wiara mi na to nie pozwala – kobieta zastygła, a nóż spadł do sosu chlapiąc przy tym obrus. Chyba nie powinienem tego mówić.
            Przez resztę obiadu trwała grobowa cisza. W końcu męki się skończyły i mogłem już iść, choć chętnie zabrałbym ze sobą Grace z tego wariatkowa. Jedynie na pożegnanie dostałem sztuczne „miło było cię poznać” od jej rodziców i smutne oczy Grace.

|Grace|

            Zayn wyszedł, a „rodzice” od razu zaczęli swoje kazanie.
- Dlaczego nie powiedziałaś nam, że jest muzułmaninem? – zapytała mama.
- To indywidualna rzecz, nie musieliście o tym wiedzieć – powiedziałam.
- On będzie miał na ciebie zły wpływ – powiedział Mark.
- Tylko dlatego, że jest innej wiary?!
- Widziałaś jego tatuaże? Ja znam takich typków – mruknął ojczym.
- Sama mam trzy i zrobiłam je sobie rok temu, a wy nawet ich nie zauważyliście! – wybuchłam.
- Co takiego?!
- A i mamo musisz być naprawdę głupia, że jeszcze się nie domyśliłaś dlaczego nie noszę już pierścionka czystości – powiedziałam, a moja mama mnie spoliczkowała.
- Do pokoju już! – powiedział Mark, a ja szybko ich wyminęłam i pobiegłam do siebie do pokoju. Zaczęłam płakać, zabierają mi dosłownie wszystko, każde najmniejsze marzenie jakie powstaje w mojej głowie jest niszczone przez nich, bo jest „niepraktyczne”. Wiedziałam, że ten obiad tak się skończy. Otarłam łzy i podeszłam do szafy wyciągając przy tym dużą walizkę. Wpakowałam do niej bieliznę parę koszulek, bluz, spodni i innych ubrań, które używałam najczęściej. Podeszłam do ściany, na której wisiały zdjęcie i delikatnie je ściągnęłam. Złożyłam je i włożyłam do pudełka, które też poszło do torby. Raczej już tutaj nie wrócę, więc lepiej wziąć jak najwięcej rzeczy. Spakowałam jeszcze laptopa i zapięłam bez problemu torbę. Ubrałam się w cieplejszą bluzę i buty. Usiadłam na łóżku i czekałam aż wszyscy pójdą spać.
            Na moje szczęście matka i ojczym chodzą wcześnie spać, bo ich praca zaczyna się bardzo wcześnie, dlatego już koło dziewiątej trzydzieści było cicho, a wszystkie światła były pogaszone. Wyszłam z pokoju jak najciszej się dało. Zeszłam po schodach i wyszłam na zewnątrz.
            Szłam ulicą nie wiedząc gdzie się podziać. Nie mogę iść do którejś z dziewczyn, bo ich mamy na sto procent poinformują moją, gdzie jestem, nie chciałam znów zwalać się do chłopaków. Jak na zawołanie zobaczyłam Louis’a w dresie.
- Co ty tu robisz o tej porze? – zapytałam.
- Wczesny wieczór, biegam sobie, a ty? – spojrzał pytająco na moją torbę.
- Posprzeczałam się z rodzicami... – odpowiedziałam na jego wzrok.
- To chyba nie była lekka sprzeczka sądząc po tej torbie. Masz gdzie przenocować?
- Tak – skłamałam.
- Grace, słaba jesteś w kłamaniu – lekko się uśmiechnął – daj tą torbę.
- Przestań nie będę się wam zwalać znowu na dom.
- Zamknij się i daj mi tą torbę – zrezygnowana podałam mu torbę – poza tym Zayn, na sto procent będzie zadowolony – szturchnął mnie w ramię.
- To tylko na parę dni, później znajdę mojego prawdziwego tatę i...
- Dobra, dobra i tak za niedługo wyjeżdżamy, będziesz mieć dom tylko dla siebie.
            Po kilkunastu minutach znaleźliśmy się pod dobrze znanym mi ich domem. Lou otworzył drzwi, od razu można było usłyszeć głośne krzyki. W przedpokoju pojawił się Zayn.
- Grace? – spojrzał na mnie po czym na torbę trzymaną przez Lou. Nic nie mówił tylko podszedł do mnie i mocno przytulił.

Dodaję długi rozdział nie wiem co mam o nim myśleć, ale to już jest wasze zadanie, żeby dać opinię na jego temat.
Rozdział dodam może dopiero w piątek, jak dobrze pójdzie (może uda mi się wcześniej) zbliżają mi się testy i muszę się wziąć do roboty dlatego będę miała mało czasu :(
           

21 komentarzy:

  1. Oh biedna Grace..
    Świetny rozdział, czekam na next'a. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowny
    czekam na następny i mam nadzieje że będzie też taki długi :)
    ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny :)
    tylko szkoda mi Grace .
    nie mogę się doczekać następnego ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebisty ! <3 Biedna Grace,okropnego ma tego ojczyma i wg :C. Oby szybko znalazła prawdziwego tatę! :D. a, i powodzenia w testach! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam do siebie http://my-life-it-one-direction.blogspot.com/ jeśli już wejdziesz i przeczytasz proszę pozostaw swoją opinię w komentarzu, jest dla mnie ważna. Chcę wiedzieć co myślą moi czytelnicy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jeju ...Genialneee !!
    KoChAm !!!!!
    biedna Grece , boże jak oni ją tam traktują ..
    szkoda mi tej matki bo jakby ,,wpdła w sidła '' Marka
    to on zawinił no..
    ale mam nadzieje ,że odnajdzie swojego tate :D
    czekam na nexta ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny!!!! Szkoda że nowy dopiero w piątek :(
    Szkoda Grece...
    Ale rozdział świetny :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedna Grace ;( Rozdział świetny zresztą jak zawsze :D Dobrze ,że ma chłopaków. :D Było mało Zoey i Harry'ego! Zdecydowanie za mało XD.
    Czekam na 20 :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Boski <3 Szkoda mi Grace,ta jej rodzinka to wariaci ;D Ale dobrze,że ma chłopaków ;D Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest boski!!! Mam nadzieję, że kolejny dodasz już niedługo ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny <3 Niall jest strasznie uroczy i taki opiekuńczy. Współczuję Grace, nie wytrzymałabym z takimi rodzicami. Dobrze, że ma Zayn'a :)
    Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny! Grace ma strasznych rodziców. Na całe szczęście ma chłopaków. ;) Jestem ciekawa co wydarzy się dalej. Czekam na nn! xxx

    OdpowiedzUsuń
  13. łał zajebiste :d odwaliłas kawał dobrej roboty ;d poprostu arcydzieło :D 3mam kciuki za dlasze czesci i zycze weny
    zparaszam do mnie gdzie pojawiła sie 12 czesc opowiadania
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne. Szkoda mi Grace, jej rodzice są strasznie.. dziwni. No okej, jest innej wiary ale co to zmienia? Nic złęgo jej przecież nie robi, kocha ją jak cholera. Powinni to zrozumieć.

    http://i-will-be-here-by-your-side.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak właśnie czułam, że na spotkaniu Zayna z rodzicami nie będzie zbytnio miło. Szkoda mi jej, w sumie nie musiała się wyprowadzać - narobi większych kłopotów. Dobrze jednak, że chłopcy się nią zaopiekują.
    Czekam na kolejny ! Życzę powodzenia na testach, ja już się stresuje xD


    van-ill-op.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Biedna Grace ;( Rozdział jest booski i chcę nowego! i to teraz! xD

    U mnie nowy rozdział zapraszam serdecznie do komentowania :)
    http://we-say-goodbye-in-the-pouring-rain.blogspot.co.uk/2012/04/rozdzia-2.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  17. O ja biedna Grace ;*
    Uwielbiam Twojego bloga ;P
    Czekam na następny ;))

    OdpowiedzUsuń
  18. Biedna Grace : (
    Czekam na nexta! Blog jest MEGA!
    Zapraszam na nowy rozdział : http://gemini-blizniaki.blogspot.com/2012/04/rozdzia-5.html

    OdpowiedzUsuń
  19. A mi się najbardziej podobał troskliwy Nialler i Ellie, awh :') szkoda że rodzice Grace są tacy niewyrozumiali. :( Mam nadzieje że wszystko się ułoży. Jak na razie jest swieetnie! <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozdział genialny, naprawdę. Powinnaś częściej dodawać takie długie, świetnie się je czyta ;)
    Współczuję Grace, ma ciężko z rodzicami i wgl, ale na szczęście ma kochanego Zayna <3
    Przepraszam, że dzisiaj krótko i że komentuję tak późno, ale ostatnio miałam strasznie mało czasu i po prostu nie mogłam inaczej. Ale chciałabym, żebyś wiedziała, że czytałam wcześniej, zaraz po dodaniu ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Naprawdę świetny blog! Zakochałam się w tym blogu! Będę tu często zaglądać! http://najamajke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń